Drukarka czy ploter do małej pracowni? Jak dobrać sprzęt do formatu, rodzaju wydruków i kosztów
Drukarka czy ploter w małej pracowni? Decyzja, która naprawdę dotyczy pieniędzy i miejsca
W małej pracowni nie ma „zapasu” miejsca ani budżetu. Każde urządzenie musi realnie pracować na swoje utrzymanie. Dlatego pytanie „drukarka czy ploter?” w praktyce brzmi:
ile na tym zarobisz i ile metrów kwadratowych pod to oddasz?
Zawsze wracam do dwóch prostych osi:
- formaty wydruków, które naprawdę wychodzą z pracowni,
- rodzaj wydruków, na których zarabiasz, a nie tylko „fajnie je mieć”.
Jeśli na biurku lądują głównie:
- umowy, oferty, pisma, krótkie specyfikacje,
- proste schematy, rysunki pomocnicze, małe grafiki,
to wystarczy dobrze dobrana drukarka A4/A3 – najlepiej jedna, sensowna, która ogarnie większość biurowej roboty.
Jeżeli w kalendarzu częściej przewijają się:
- projekty CAD, rysunki techniczne,
- plany architektoniczne, mapy, wizualizacje,
- plakaty, banery, duże plansze prezentacyjne,
wchodzisz już w świat formatów A2–A0, a tu zaczyna się rozmowa o ploterze.
W wielu pracowniach kończy się tak samo:
drukarka do codziennej „papierologii” + ploter do tego, na czym zarabiasz.
Kiedy pierwszy raz wstawialiśmy ploter do niewielkiego biura projektowego, po tygodniu architekt powiedział: „Gdybym wiedział, ile czasu marnuję na latanie do drukarni po A1-ki, kupiłbym to dwa lata temu”. Ale tej samej osobie w życiu bym nie doradził rezygnacji z prostej drukarki A4 – bo ploter do faktur to strzał w kolano.
Jak sprawdzić, czego naprawdę potrzebujesz?
Proponuję proste ćwiczenie: usiądź z kartką albo Excelem i odpowiedz na trzy pytania – szczerze, na podstawie ostatnich 2–3 miesięcy, a nie planów.
-
Jakie formaty wychodzą najczęściej?
A4/A3 czy jednak regularnie A2–A0? -
Co na tych wydrukach jest?
Tekst i proste schematy, czy jednak projekty, wizualizacje, plakaty? -
Na czym zarabiasz?
Czy dokumenty są tylko „otoczką” do zleceń projektowych, a faktyczne pieniądze są w wydrukach wielkoformatowych? A może odwrotnie?
Zaskakująco często po takim rachunku sumienia wychodzi, że:
- drukarka A4/A3 spokojnie załatwia 70–80% potrzeb,
- ploter potrzebny jest do kilkunastu–kilkudziesięciu większych wydruków miesięcznie,
- a część osób… wcale nie ma stałego wolumenu na ploter i lepiej im wychodzi dobre dogadanie się z lokalną drukarnią.
Kiedy w małej pracowni wystarczy sama drukarka A4/A3?
Jeśli robisz głównie dokumenty, korespondencję i małe materiały, naprawdę nie ma sensu od razu wskakiwać w formaty A1/A0.
Dobrze dobrana drukarka A4/A3 ogarnie:
- oferty, umowy, zestawienia, maile „na papierze”,
- małe ulotki składane do A4,
- proste grafiki, instrukcje, wykresy,
- zestawienie kilku zdjęć produktów czy wizualizacji w małych formatach.
A4 wystarczy w 90% standardowych biur.
A3 przydaje się, gdy lubisz pokazać klientowi większą planszę, makietę, moodboard albo wstępną koncepcję wnętrza. Sporo biur wnętrz zleca potem A1/A0 na zewnątrz, a A3 traktuje jako „papier do przemyślenia”.
W praktyce drukarki w małych pracowniach to najczęściej:
- laserowe mono – czysty tekst, umowy, specyfikacje,
- laserowe kolor – gdy chcesz, żeby oferta, prosty katalog czy folder wyglądały przyzwoicie,
- atramentowe z CISS, gdy idzie dużo kolorowych stron (zdjęcia produktów, prezentacje, PDF-y z dużą ilością grafiki).
Ja mam prostą zasadę: jeśli klienci prawie nigdy nie trzymają w ręku nic większego niż A3, a Ty drukujesz głównie tekst – ploter będzie grzał ścianę i zjadał tusz na czyszczeniach, zamiast zarabiać.
Kiedy ploter zaczyna być narzędziem pierwszej potrzeby?
Ploter w małej pracowni przestaje być „fanaberią” w momencie, gdy:
- regularnie drukujesz A2–A0,
- wydruki zewnętrzne zaczynają być „wąskim gardłem”:
czekasz na drukarnię, poprawki trwają pół dnia zamiast 15 minut, - część marży po prostu zostawiasz u podwykonawcy.
Najczęściej tak robią:
- architekci, konstruktorzy, instalatorzy,
- projektanci wnętrz (choć wielu dalej trzyma się outsourcingu),
- graficy robiący plakaty, ekspozycje, roll‑upy,
- małe studia reklamowe (banery, plakaty, naklejki).
Kiedy konfiguruję ploter w nowej pracowni, często wygląda to tak: projektant robi korektę z inwestorem przy biurku, poprawia detale, klika „drukuj” i za 5–10 minut ma nowy rysunek A1 w ręku. Wcześniej taka korekta oznaczała: zapis pliku, wysyłkę, telefon, dojazd lub kuriera – czasem pół dnia wyjęte.
Typowe sygnały, że dojrzeliście do plotera:
- miesiąc w miesiąc wychodzi 10–20 dużych wydruków (A1/A0) lub więcej,
- klienci dzwonią z „a może na jutro jednak A1-kę z poprawkami?”,
- roczny koszt zewnętrznych wydruków zaczyna przypominać ratę za ploter.
Drukarka A3 vs ploter A1/A0 – co realnie dostajesz za większy format?
Temat formatu zawsze wraca, szczególnie w małych biurach:
„Może nam wystarczy A3, po co od razu A1?”
A3 jest kuszące:
- tańszy sprzęt,
- mniej miejsca,
- mniej problemów z papierami w rolce.
Ale jeśli masz na przykład plany instalacji albo rzut 120‑metrowego mieszkania, to po zmniejszeniu z A1 do A3:
- opisy robią się mikroskopijne,
- linie wymiarowe zlewają się w szarą kratkę,
- zmiana jednego wymiaru często wymaga lupy.
Dlatego:
- drukarka A3 sprawdzi się jako:
- podgląd koncepcji,
- layouty do wewnętrznych dyskusji,
- szybkie „drafty” dla zespołu;
- ploter A1 – kiedy już rozmawiasz z urzędem, wykonawcą, spółdzielnią, klientem, który ma na tym budować albo kupować;
- ploter A0 – w projektach urbanistycznych, drogowych, dużych mapach, planszach konkursowych, ekspozycjach.
W realnym biurze, które mieści się w 30–40 m², dobrze spięty ploter A1 przy ścianie często jest idealnym kompromisem. A0 wymaga już świadomego wygospodarowania ściany i przejścia z przodu – inaczej każdy wydruk kończy się gimnastyką nad rolką.
Drobna, ale ważna rzecz: kompaktowe modele A2/A1 z ostatnich lat mają Wi‑Fi i aplikacje mobilne. Widziałem pracownie, gdzie architekt stoi z tabletem na spotkaniu, nanosi poprawki i z tej samej aplikacji wysyła rysunek prosto na ploter – bez odpalania komputera stacjonarnego.
Koszty: sprzęt, tusze, prąd i… ile tak naprawdę musisz drukować
Drukarka – najtańszy sposób na „papier codzienny”
Na start:
- atramentowe 3w1 (druk/skan/kopia): ~300–800 zł,
- małe lasery mono/kolor: ~600–1500 zł.
Koszty:
- przewidywalne tonery/tusze,
- niskie zużycie prądu,
- w trybie czuwania praktycznie niezauważalne w rachunku.
Do A4 drukarka wygrywa kosztem strony z ploterem prawie zawsze. Jeśli masz biuro, które generuje stosy dokumentów i sporadycznie jednego A1 w miesiącu, inwestowanie w ploter to sztuka dla sztuki.
Ploter – wyższy koszt zakupu, niższy koszt dużych wydruków
Przy ploterach kluczowe jest jedno pytanie:
ile dużych arkuszy wychodzi Ci w skali miesiąca?
Kilka liczb z praktyki:
- przy 10–20 dużych wydrukach miesięcznie (A1/A0) ploter kupiony rozsądnie potrafi się zwrócić w 6–12 miesięcy,
- koszt samego atramentu to zwykle ~0,5–2 zł za A1, reszta to papier, serwis, prąd,
- przy ploterach z CISS (ciągłym zasilaniem tuszem) koszt schodzi naprawdę nisko – A1 poniżej 1 zł nie jest mitem, tylko trzeba pamiętać o minusach:
jeśli drukujesz nieregularnie, co 2–3 tygodnie trzeba zrobić czyszczenie głowicy, inaczej atrament potrafi zaschnąć i zaoszczędzone złotówki zjada serwis.
Z drugiej strony, są użytkownicy, którzy mają ploter z CISS, drukują co drugi dzień i śmieją się, kiedy widzą cennik w lokalnej drukarni.
Outsourcing – opłaca się przy rzadkich dużych wydrukach
Przy 2–3 projektach wielkoformatowych miesięcznie (np. małe studio wnętrz) rozsądniej jest:
- trzymać dobrą drukarkę A4/A3 pod ręką,
- a duże formaty zlecać na zewnątrz.
Średni rynek:
- zlecony A1 to ok. 20–50 zł w zależności od miasta, jakości i materiału,
- Ty nie płacisz za:
- ploter,
- tusze,
- serwis,
- rolki, odpady przy kalibracji,
- ani za dodatkową wentylację pomieszczenia.
Widziałem pracownie, które kupiły ploter „bo to profesjonalnie wygląda”. Po roku stał zakurzony, głowica zatkana, tusz przeterminowany, a i tak 90% wydruków szło do drukarni obok.
Laser czy atrament? Praktyczne wybory dla małej pracowni
Drukarka laserowa
Sprawdza się tam, gdzie:
- większość to czarno-białe A4,
- chodzi o szybkość i niską cenę strony.
Realne parametry z tanich, ale sensownych modeli:
- ok. 20–21 stron/min w mono,
- podajnik 200–250 arkuszy,
- projektowane pod do 10 000 stron miesięcznie.
Jeśli Twoje wydruki to głównie umowy, kosztorysy, tabelki, korespondencja – laser mono to koń pociągowy. Kolorowy laser ma sens tam, gdzie liczy się kolor w PDF‑ach, prostych materiałach marketingowych, ale nie wymagasz jakości foto.
Drukarka atramentowa (z CISS lub bez)
Atrament wybieram tam, gdzie:
- trzeba ładnie pokazać kolor i zdjęcia (portfolio, proste katalogi, wizualizacje),
- wolumen druku jest średni, ale koloru jest sporo,
- budżet startowy jest ograniczony.
Parametry:
- ok. 7–10 stron/min w czerni,
- 4–10 stron/min w kolorze,
- podajniki w tańszych modelach to czasem tylko 60 arkuszy – przy większych pracach wymaga to częstego dokładania papieru.
Przy CISS koszt koloru spada bardzo mocno. Ale to jest sprzęt, który lubi regularne drukowanie – jeśli zapomnisz o nim na dwa miesiące, pierwszy dzień po przerwie spędzisz na odtykaniu głowicy.
Jakiego plotera szukać pod CAD i rysunki techniczne?
Przy ploterach CAD kluczowy jest komfort pracy zespołu. Sprzęt ma stać, działać i nie być codziennym tematem rozmów.
Na co patrzę w pierwszej kolejności:
1. Szerokość zadruku
- A1 – jeśli pracujesz głównie na A1, ewentualnie mniejsze formaty,
- A0 – gdy typowe są duże plany urbanistyczne, drogowe, mapy, wizualizacje 3D na pełnym arkuszu.
Dobrze dobrany ploter CAD spokojnie obsłuży też proste rzeczy marketingowe: plansze konkursowe, plakaty, roll‑upy (przy sensownym materiale).
2. Prędkość i obciążenie
- jeśli ploter wypuszcza jeden A1 w kilka minut – w mniejszym biurze to zwykle wystarcza,
- zawsze patrz na rekomendowane miesięczne obciążenie – powinno być wyższe niż to, co naprawdę potrzebujesz. Masz wtedy zapas na okres, kiedy wszyscy nagle „muszą na jutro”.
3. Atrament i koszty
Do rysunków CAD:
- liczy się ostrość linii i tekstu,
- jeśli wydruki wiszą na budowie – przydaje się wodoodporność i odporność na blaknięcie.
Nowe serie (np. Canon TM) są projektowane tak, żeby rysunki wychodziły szybko i tanio – tam, gdzie wcześniej na 1 A1 szło X ml atramentu, teraz potrafi być zauważalnie mniej. To robi różnicę przy kilkuset arkuszach rocznie.
4. Język opisu strony i PostScript
W CAD‑zie w większości przypadków wystarczy standardowy język plotera.
PostScript ma sens:
- gdy drukujesz dużo z Illustratora, InDesigna, złożonych PDF-ów,
- masz jednocześnie funkcję plotera graficznego.
W małej pracowni stricte projektowej często widzę moduł PostScript… którego nikt nie używał przez dwa lata.
5. Gwarancja i serwis
Ploter to nie zabawka, ale narzędzie pracy. Warto:
- wiedzieć, kto go serwisuje lokalnie,
- jaki jest czas reakcji przy awarii,
- ile kosztuje typowa akcja typu udrażnianie głowicy – realne widełki to ~200–500 zł,
- czy możesz część rzeczy zrobić sam – prosty przegląd, czyszczenie, wymiana kasety serwisowej.
Przy stałym obciążeniu lepiej mieć pod ręką numer do lokalnego serwisu niż najtańszy sprzęt z niepewnego kanału.
Ploter drukujący, ploter tnący, hybryda – co do jakiej roboty?
Ploter drukujący
To wybór, gdy:
- bazujesz na kolorowym druku wielkoformatowym – plakaty, zdjęcia, grafika,
- chcesz drukować na różnych mediach: papier plakatowy, foto, płótno, folie.
Coraz częściej pojawiają się tu plotery lateksowe, które:
- drukują bezpośrednio na tkaninach i foliach termotransferowych,
- pozwalają robić krótkie serie koszulek, toreb, gadżetów z nadrukiem w małej skali.
To nie jest poziom „domowej drukarki z marketu” – tu wchodzisz już w świat małoseryjnej personalizacji, której nie ogarnia klasyczna drukarka biurowa.
Ploter tnący
Świetny, gdy pracujesz z:
- foliami samoprzylepnymi, winylami,
- etykietami, naklejkami, szablonami,
- materiałami do personalizacji odzieży (flex, flock, folie termotransferowe).
W małych przestrzeniach bardzo fajnie sprawdza się ploter tnący 60 cm. Da się na nim:
- wycinać naklejki,
- robić niestandardowe opakowania, szablony, etykiety,
- przyspieszyć produkcję z „dni” do „godzin”, bo nie czekasz aż ktoś przyjmie i zrealizuje Twoje zlecenie.
Dla scrapbookingu, winyli, rękodzieła:
- sensowny ploter tnący 60 cm do ~5000 zł z nożem rotacyjnym daje naprawdę duże możliwości,
- dobrze jest używać folii z backingiem (matrycą) – inaczej materiał lubi się przesuwać,
- regularnie kalibruj co tydzień, szczególnie jeśli robisz drobne elementy – wiele osób odpuszcza kalibrację, a potem wini maszynę za przesunięcia.
Hybrydy: ploter drukująco‑tnący
Hybrydy w rozsądnych cenach (około do 5000 zł w małym formacie) potrafią:
- drukować grafikę,
- a potem po tym samym pasie robić precyzyjne cięcie „w locie” (często na G‑code).
Świetne do naklejek, etykiet, krótkich serii opakowań. Trzeba tylko pamiętać, że:
- napęd poprzeczny w takich urządzeniach lubi pracę ciągłą –
paradoksalnie szybciej zużywa się przy „od święta” niż przy regularnym działaniu, - trzeba zadbać o proste rzeczy: czystość, kalibracja, prowadzenie materiału.
Plotery rysujące – nisza, która nadal ma sens
Czasem trafiam na pytanie o plotery rysujące (z pisakiem). Dziś to nisza, ale wciąż żywa przy bardzo wymagających rysunkach technicznych.
Taki ploter:
- tworzy ciągłe, idealnie gładkie linie, bez efektu rastrowego ziarna,
- w niektórych biurach architektonicznych nadal jest złotym standardem dla finalnych archiwalnych rysunków.
Minusy:
- ruchy mechaniczne głowicy (a właściwie ramienia z pisakiem) zużywają więcej energii niż typowy atrament,
- prędkość jest inna niż w drukowaniu – przy większej liczbie arkuszy trzeba to wziąć pod uwagę.
Jeśli jednak raz porównasz linię z ploterem rysującym do bardzo cienkiej, rastrowej linii z klasycznego druku, zrozumiesz, dlaczego niektórzy dalej się tego trzymają.
A co z nowymi ploterami „do pracy non stop”?
Nowe maszyny z segmentu reklamowego coraz częściej mają:
- automatyczne nawijanie wydruków na rolę,
- systemy grzewcze przyspieszające schnięcie atramentu,
- deklaracje pracy 8–16 godzin na dobę.
To świetne dla:
- małych drukarni pracujących zmianowo,
- zakładów robiących duże nakłady banerów, folii, materiałów outdoor.
Ale w małej pracowni jest haczyk:
- energooszczędność tych systemów jest niezła jak na ich skalę,
ale hałas i zapach atramentu solwentowego w 20–30 m² potrafią być męczące, - bez sensownej wentylacji szybko poczujesz, że to sprzęt raczej do osobnego pomieszczenia niż do pokoju, w którym siedzisz 8 godzin.
Ile naprawdę trzeba drukować, żeby ploter miał sens?
W praktyce:
- przy ~10–20 dużych wydrukach miesięcznie (rysunki CAD, plakaty A1/A0)
ploter potrafi się zwrócić po 6–12 miesiącach, - później głównym kosztem są:
- tusze,
- rzadki serwis,
- rolki papieru.
Do tego zawsze powtarzam jedno:
⚡ PRO TIP:
Niezależnie od tego, jaki ploter kupisz – zabezpiecz lokalny serwis.
Naprawa zatkanej głowicy to dziś ~200–500 zł, ale jeżeli nikt tego w okolicy nie robi, ploter może stać tygodniami.
Z drugiej strony, jeśli:
- masz 2–3 projekty wielkoformatowe miesięcznie,
- a reszta pracy to dokumenty, oferty, prezentacje,
to schowanie plotera do kosztów tylko po to, żeby „był swój”, zwykle się nie spina. Lepiej wtedy zapłacić 20–50 zł za A1 w punkcie usługowym i mieć spokój z tuszami, serwisem i wentylacją.
Przykładowe konfiguracje dla różnych typów małych pracowni
1. Mała pracownia projektowa (architektura, konstrukcja, instalacje)
Zestaw, który działa w praktyce:
- drukarka A4/A3 – laser mono/kolor lub atramentówka:
- umowy, kosztorysy, opisy techniczne, korespondencja,
- ploter CAD A1 lub A0:
- rysunki wykonawcze,
- rzuty, przekroje, schematy, mapy.
Korzyści:
- poprawka w projekcie + wydruk „na już” u siebie,
- brak latania po mieście z pendrive’em,
- spójna kontrola jakości (grubości linii, czytelność opisów).
W jednej z pracowni, z którą pracowałem, po roku od zakupu plotera A1 właściciel policzył, że sam zwrot z niewydanych pieniędzy na drukarnię zewnętrzną przebił koszt maszyny – a zleceń było raptem kilkanaście A1 tygodniowo.
2. Mała pracownia graficzna (plakaty, layouty, reklama)
Zestaw, który daje elastyczność:
- kolorowa drukarka A4/A3 – proofy, małe nakłady ulotek, wizytówek,
- ploter graficzny – plakaty, foto, roll‑upy, grafika sklepowa.
Działa to tak:
- klient dostaje mały proof A4/A3,
- po akceptacji wysyłasz na ploter duży plakat A1/A0,
- większe nakłady offset/druk cyfrowy zlecasz drukarni, ale z gotowym kolorem, co ułatwia negocjacje i skraca liczbę poprawek.
3. Mała pracownia artystyczna / rękodzieło / personalizacja
Najbardziej „wdzięczny” zestaw na start:
- drukarka kolorowa (często atrament CISS),
- biurkowy ploter tnący 60 cm.
Co możesz robić:
- krótkie serie naklejek,
- etykiety na swoje produkty,
- personalizowane pudełka, oprawy, karty podarunkowe,
- dekoracje sezonowe (Boże Narodzenie, śluby, eventy).
Widziałem osoby, które z samego połączenia drukarka + ploter tnący zbudowały małe biznesy na Etsy/Allegro – naklejki do planerów, scrapbook, napisy na ścianę, personalizowane kubki z folią termiczną drukowaną na ploterze lateksowym w zaprzyjaźnionej drukarni.
Mało znane, ale praktyczne hacki z codziennej pracy
Kilka rzeczy, o których rzadko się pisze w katalogach:
-
Ploter z CISS potrafi zejść z kosztem A1 poniżej 1 zł,
ale jeżeli drukujesz „zrywami” – tydzień dużo, dwa tygodnie cisza –
wpisz sobie w kalendarz czyszczenie głowicy co 2–3 tygodnie.
Inaczej każda oszczędność skończy się na serwisie. -
Przy ploterze tnącym:
⚡ PRO TIP:
Używaj folii z backingiem (z podkładem) i stabilnej maty.
W małym formacie to różnica między „cięciem jak masło” a wiecznym przesuwaniem materiału i krzywymi liniami. -
W małych przestrzeniach ploter tnący 60 cm to złoty środek: zajmuje niewiele, a pozwala robić opakowania, szablony, sticker‑packi.
Czas realizacji zlecanych wcześniej na zewnątrz potrafi spaść z 2–3 dni do kilku godzin, bo wszystko robisz na miejscu. -
Hybrydowe plotery drukująco‑tnące przyciągają możliwością zrobienia wszystkiego naraz, ale: ⚠ UWAGA:
Przy nieregularnej pracy szybciej zużywa się napęd poprzeczny.
Ten typ sprzętu lubi, kiedy go używasz często, a nie raz w miesiącu. -
Nowe plotery z grzewczym systemem schnięcia i automatycznym nawijaniem (typowo reklamowe, solwent/eko‑solwent/lateks) – świetne na 8–16 h pracy na dobę,
ale w małych pracowniach hałas i zapach bywają większym problemem niż rachunek za prąd.
Najczęstsze pytania – odpowiedzi „z pola”
Kiedy w małej pracowni wystarczy sama drukarka, a kiedy konieczny jest ploter?
Jeśli:
- pracujesz głównie do A3,
- robisz dokumenty, proste rysunki, proofy,
to drukarka wystarczy, a sporadyczne A1/A0 zlecaj na zewnątrz.
Ploter staje się sensowny, gdy:
- regularnie potrzebujesz A2, A1, A0,
- produkujesz projekty budowlane, mapy, duże plansze prezentacyjne,
- kilka razy w tygodniu lądujesz w punkcie ksero z kolejnym rzutem.
Do małej pracowni projektowej lepszy będzie ploter A1 czy A0?
-
A1:
- gdy większość rysunków mieści się w A1,
- masz ograniczoną przestrzeń,
- sporadyczne A0 możesz zlecić na zewnątrz.
-
A0:
- gdy często drukujesz pełne projekty drogowe, urbanistyczne, duże plansze,
- chcesz mieć komfort pracy bez dzielenia rysunków.
W małych biurach projektowych A1 + dobra drukarka A3 to najczęstszy, rozsądny kompromis.
Od jakiego wolumenu wydruków wielkoformatowych ploter zaczyna się opłacać?
Przybliżone progi z praktyki:
- gdy robisz ~10–20 dużych wydruków miesięcznie,
ploter zazwyczaj spłaca się w 6–12 miesięcy, - przy kilkunastu–kilkudziesięciu m² miesięcznie (np. 50–150 m²)
własny sprzęt zaczyna być wyraźnie tańszy niż drukarnie zewnętrzne.
Przy kilku A1/A0 miesięcznie – spokojnie outsourcing wygrywa,
bo nie ciągniesz za sobą kosztów tuszy, serwisu i miejsca.
Podsumowanie: jak to sobie poukładać w głowie
Jeśli miałbym to sprowadzić do prostego schematu dla małej pracowni:
- Zawsze zacznij od drukarki A4/A3 – to Twoje narzędzie codzienne.
- Policz, ile A1/A0 naprawdę robisz miesięcznie.
- Jeśli wychodzi 10–20 dużych wydruków i więcej:
- przelicz koszt outsourcingu vs rata + tusze,
- sprawdź, czy masz miejsce i wentylację na ploter.
- Zastanów się, czy przy Twoim profilu zleceń więcej sensu ma:
- ploter CAD (rysunki, plany),
- ploter graficzny (plakaty, foto, reklama),
- ploter tnący (naklejki, opakowania, personalizacja),
- albo hybryda drukująco‑tnąca.
I najważniejsze: nie kupuj sprzętu „na wszelki wypadek”.
Kupuj go wtedy, kiedy widzisz, że co miesiąc zostawiasz za dużo pieniędzy i czasu w cudzych maszynach. W małej pracowni to zwykle dużo lepszy doradca niż najładniejsza broszura producenta.
Eyecad.pl